czwartek, 14 maja 2015

FIT a ZDROWIE




Przeglądam Istagram i Facebooka i wszędzie zdjęcia Fit maniaków.
Cały czas ktoś przechodzi na reducke, dziewczyny dążą do posiadania "kaloryfera" , a każde jedzenie wiąże się ze ściśle wyliczonym podziałem kalorii i makroskładników.
O ile dla kogoś jest to praca- zawód trenera, zawodnik sportowy, zawodnik fitness bikini rozumiem, że musi trenować 6 razy w tygodniu i mieć ściśle określoną dietę.
Ale czy naprawdę każdy musi mieć kaloryfer na brzuchu?
Dla mnie podstawową zasadą jest zdrowe odżywianie i aktywność, ale nie za wszelką cenę.
Każda aktywność powinna być przyjemnością, a zdrowe jedzenie świadomym wyborem i sposobem na radzenie sobie z całą przetworzoną żywnoscią, która obecnie zwaładnęła światem.
Dziewczyny akceptujcie siebie i to jak wyglądacie.
Jeśli zaczynacie ćwiczyć, to róbcie coś, co Was cieszy.
Nie wykonujcie po 7 treningów tygodniowo, bo nie o to w tym wszystkim chodzi.
Rezygnacja z cukru na co dzień ma pozytywnie wpłynąć na Wasze ZDROWIE.
Ale nie oznacza to, że jeśli raz na tydzień zjecie pizze, chipsy lub ciastka, to nagle wszystko się zawali.
Nie bądzcie więźniami własnych talerzy i treningów.
Wszystko jest dla ludzi, o ile jest stosowane z umiarem.
Jeśli czujesz się źle we własnym ciele, to tak powinnaś coś zmienić. Wszystko, co robisz, rób dla własnego zdrowia.
Spacer z przyjaciółmi jest tak samo dobrą aktywnością jak chodzenie na siłownię.
Jedni wolą ciężary, inni bieganie. Nie oznacza to, że ktoś jest gorszy, a ktoś lepszy.
Dla mnie wybór jest prosty ZDROWY TRYB ŻYCIA :).
To, że mam kaloryfer na brzuchu, to naprawdę "efekt uboczny".
Czy czuje się lepiej z tym "kaloryferem"?
Nie zastanawiam się nad tym, bo najważniejsza jest dla mnie ogólna sprawność fizyczna i dobre samopoczucie, a póki takie jest, to chyba CZUJĘ SIĘ LEPIEJ.



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz